Docenić chwilę

Aby nie zmarnować życia

Z wizytą na podlasiu

Kościół Św. Antoniego Padewskiego w Sokółce
przyjazne podlasie04

Jednak wszystko się uda! Mój serdeczny przyjaciel Jacek przyjedzie do mnie na kilka dni. Bardzo się cieszę, że będę mogła go u siebie gościć. Mieć takiego przyjaciela to przepiękna sprawa.

Skąd się znam z Jackiem?

Kilka lat temu w bezsenną noc serfowałam po internecie. Czytałam, oglądałam zdjęcia... Nurtowała mnie kwestia relacji między ludźmi. Przez totalny przypadek weszłam na stronkę o przyjaźni  http://www.przyjaciel.info/ . Przeczytałam ją jednym tchem. Już dawno żadna lektura mnie tak nie wciągnęła! Co za człowiek z tego Jacka, co za gość?!- pomyślałam. Na dole stronki widniała zakładka: Proszę podziel się swoimi odczuciami. Napisałam coś od serca, już nie pamiętam dokładnie co... Jakie było moje zdziwienie, kiedy twórca tej niesamowitej strony kilka dni później do mnie napisał! Zaczęła się między nami korespondencja meilowa, kilka miesięcy później Jacek zaprosił mnie na rekolekcje na Górę Św. Anny. Oczywiście komuś tak wyjątkowemu nie mogłam odmówić i z chęcią pojechałam na spotkanie. Teraz Jacek wraz z dwójką znajomych przyjeżdża do mnie, do Cudu Eucharystycznego w Sokółce... Jestem bardzo szczęśliwa.

obiad wśród przyjaciół

19.06.2014 czwartek. Święto Bożego Ciała. Ten dzień zaczęliśmy od mszy świętej w jednym z sokólskich kościołów. Później wraz z procesją udaliśmy się do kościoła Św. Antoniego. Jest to miejsce niezwykłe. Dlaczego? Wszystko za sprawą pewnego niezwykłego wydarzenia, wszystko za sprawą cudu..

Po długiej mszy świętej i procesji z Jackiem, Gosią i Jacentym udaliśmy się na pyszny obiad, na który zaprosiła nas moja siostra Aga. Z racji tego, że mieszka na 4 piętrze i trudno by nam było Jacka wtarabanić, obiad zszedł do nas. Była prześliczna pogoda, także piknik na trawie udał nam się wyśmienicie!

We wnętrzu meczetu w Bohonikach.

Następnie zdecydowaliśmy się, że pojedziemy do Bohonik. Znajduje się tam Meczet – jeden z pięciu – obok meczetu w Kruszynianach, Warszawie, Poznaniu i Gdańsku – czynnych meczetów w Polsce.

przyjazne podlasie11

Zbudowany został na przełomie XIX i XX wieku, prawdopodobnie w 1873. Dokumentacja historyczna nie zachowała się, ale taką datę odkryto w 2005 podczas kapitalnego remontu ścian budynków na futrynie drzwi wejściowych. Świątynia powstała po pożarze wcześniejszego meczetu osadników tatarskich, który miał być zlokalizowany w pobliżu zabytkowego cmentarza położonego we wschodniej części wsi, a istniejącego prawdopodobnie od XVIII w., a być może nawet od XVII wieku.

Tuż przy meczecie pasły się przepiękne konie. Jedyne w swoim rodzaju, bo tutejsze- sokólskie. Stanowią one regionalny typ koni zimnokrwistych, na ukształtowanie którego miały bardzo duży wpływ warunki środowiskowe północno-wschodniej Polski, charakteryzujące się ostrym klimatem i słabszą jakością gleb w stosunku do innych regionów kraju. Populacja ta powstała na bazie miejscowych koni przy udziale zachodnioeuropejskich reproduktorów zimnokrwistych.

przyjazne podlasie10

Po dniu pełnym wrażeń udaliśmy się do domu, gdzie czekał na nas grill. Siedzieliśmy do późna, racząc się specjałami kuchni podlaskiej jak i regionalnymi trunkami. Towarzystwa dotrzymywali nam moi rodzice.

przyjazne podlasie13

Jest sobota. W powietrzu coś wisi, chmurzy się... chyba będzie padać. Nawet zła pogoda nie pokrzyżuje nam planów.

Na początku jedziemy do Supraśla. Znajduje się tam piękna cerkiew oraz rewelacyjne muzeum ikon. W Supraślu spędziłam pięć długich lat mojego krótkiego życia. Bardzo różne mam wspomnienia związane z tym miejscem. Jednak z żalem muszę przyznać, że powracam tam niechętnie.

O Monasterze Zwiastowania Najświętrzej Marii Panny w Supraślu można mówić godzinami. Mieliśmy wielką przyjemność być oprowadzani przez Jana Grigoruk, ikonografa – praktyka i muzealnika. Jest on absolwentem Policealnego Studium Ikonograficznego w Bielsku Podlaskim i Wydziału Historii Sztuki na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Pracuje w Muzeum Ikon w Supraślu. Prowadzi liczne warsztaty ikonograficzne oraz prelekcje, m. in w ramach Światowego Zlotu Harcerstwa Polskiego "Gniezno 2000" oraz organizowane przez fundację OIKONOMOS.

przyjazne podlasie02

Pewnie zastanawiasz się skąd to wszystko wiem? Otóż z racji owacji, że od dawna interesuję się ikonami, wypytałam o te wszystkie informacje naszego szanownego przewodnika. A że osobie, która pisze ikony nie wypada nie odpowiedzieć na zadane pytanie (broń Boże skłamać!), pan Jan powiedział mi swój cały życiorys i odpowiedział na każde nurtujące nie pytanie... heh oczywiście żartuje.

przyjazne podlasie16 przyjazny

Następnie udaliśmy się do Muzeum Ikon, które mieści się w siedzibie Monasteru ZNMP. Jeśli kiedykolwiek będziesz w Supraślu odwiedź to miejsce. Nie jest to typowe, nudne muzeum. Jest to miejsce z duszą. Rewelacyjne instalacje, muzyka, niesamowite średniowieczne dzieła, projekty multimedialne. Człowiek wychodzi stamtąd przesiąknięty ascetyzmem i duchowością religii prawosławnej.

przyjazne podlasie09

Kolejny etap naszej wyprawy to Białystok, Pałac Branickich i ZOO.

hmm to może co nieco o naszym zacnym ZOO... 

Białostocki Akcent ZOO to ogród zoologiczny położony na terenie zabytkowego Parku Konstytucji  3 Maja zwanego także Zwierzyniec.

Zwierzęta można tutaj obejrzeć bezpłatnie, dzięki usytuowaniu głównej alejki dla zwiedzających wokół zwierzyńca.

W zoo mieszkają m.in.: kuc szetlandzki, konik polski, muflon, ŻUBR !!! , owca domowa, sarna, lama, koza karłowata domowa, jak, osioł domowy, daniel płowy, jeleń.

Jest także niedźwiedź brunatny (chyba gdzieś się skrył, bo go nie widzieliśmy), dzik, lis, jenot, ryś europejski, a także ptaki z rodziny kurowatych tj. bażanty łowny, złoty i srebrny, kura domowa oraz kaczka domowa i gęś gęgawa, garbonosa, bernikla kanadyjska, łabędź niemy i czarny, paw, kruki, puchacze, puszczyki, myszołów zwyczajny i duża ilość bocianów.

przyjazne podlasie

Jednym słowem - idealne miejsce na na zabranie gości z Opola :))

Zaczyna się chmurzyć, padać. Pakujemy się szybko do samochodu i jedziemy na obiad. Ale nie byle gdzie, bo do Opery i Filharmonii Podlaskiej! Zostaliśmy zaproszeni na szamkę przez Benię- moją ciocię, szefową w tamtejszej kantynie. Mieliśmy okazję zobaczyć Operę od kuchni (dosłownie;)

przyjazne podlasie01

Wracając z Białegostoku zajechaliśmy do Świętej Wody. Napiszę troszkę o historii tego miejsca, bo przyznać muszę, że zrobiło mi się wstyd, kiedy nie mogłam nieco więcej ciekawostek powiedzieć moim gościom o tym jakże interesującym miejscu.

Powstanie Świętej Wody owiane jest licznymi legendami sięgającymi czasów średniowiecza. Pierwsze udokumentowane uzdrowienie miało miejsce w 1719 r., kiedy to tutejszy szlachcic za sprawą wody z cudownego źródła został uzdrowiony ze ślepoty. Jako wotum ufundował tu kaplicę. W kościele znajduje się cudowny wizerunek Matki Bożej Bolesnej. Miejsce kultu Matki Bożej Bolesnej, oraz cudowne źródło, ściąga do tego miejsca chrześcijan obrządku rzymskokatolickiego, greckokatolickiego i prawosławnego. W wyniku kolejnego rozbioru Polski, po roku 1795 Święta Woda, jak Wasilków znalazła się w rękach zaborców pruskich, a w 1807 r- rosyjskich.

przyjazne podlasie

Dzięki staraniom m.in. ks. Wacława Rabczewskiego (odbudował kościół w 1949 r.) oraz kustosza - ks. Alfreda Butwiłowskiego - Święta Woda z lokalnego centrum pielgrzymkowego staje się sanktuarium znanym w całej Polsce. Powstała tu grota przy cudownym źródle, ołtarz polowy, liczne kaplice i dróżki. Nieopodal znajduje się Dom Pielgrzyma - (Centrum Pielgrzymkowo - Turustyczne) z restauracją, kawiarnią, kafejką internetową i sklepem z dewocjonaliami. Jest też plac zabaw z miejscem na ognisko oraz parkingi. Przy sanktuarium powstała Góra Krzyży z Jubileuszowym Krzyżem Pielgrzymów (wysokości 25 m) nawiązująca do Góry Krzyży w Szawlach oraz prawosławnej Góry krzyży w Grabarce, na której pątnicy pozostawiają dziękczynne krzyże wotywne.

 

Jola Reszuta
Niekończący się głód podróży

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Przyjaciel na FB

 

facebook.com/przyjaciel youtube.com/user/przyjaciel102

Cud eucharystyczny

Cud eucharystyczny

Cud eucharystyczny wydarzył się w 2008 r. W czasie porannej Mszy 12 października kapłanowi rozdzielającemu Komunię Świętą upadł na stopień ołtarza konsekrowany komunikant. Ksiądz przeniósł hostię do naczynia z wodą (vasculum), by mogła się rozpuścić. – Takie są procedury, że komunikant umieszcza się w naczyniu, które służy kapłanowi do obmywania palców po udzieleniu Komunii Świętej – mówi s. Julia Dubowska, zakrystianka, pierwszy świadek cudu. – Komunikant może rozpuszczać się kilka dni, więc przeniosłam vasculum do sejfu w zakrystii. Początkowo zaglądałam codziennie, a potem zapomniałam. – Kiedy 19 października, w niedzielę misyjną, otworzyłam sejf, by sięgnąć po jakąś potrzebną rzecz, poczułam zapach kwaszonego chleba. W vasculum zobaczyłam prawie rozpuszczony komunikant z lśniącą jak żywa, czerwoną plamką jakby lekko skrzepniętej krwi, wielkości paznokcia. Resztka śnieżnobiałego komunikantu była zespolona z plamką krwi, jakby przyfastrygowana nicią. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego woda jest przezroczysta, bez śladu zabarwienia. Pewnie stałam tak chwilę oniemiała, bo obecny w zakrystii ks. Filip zapytał: „Co się siostrze stało?”.

W niedzielę w zakrystii jest duży ruch, więc powiadomiony proboszcz ks. Stanisław Gniedziejko – z tego samego rodu, co bł. Jerzy Popiełuszko – polecił schować komunikant w sejfie. Po 10 dniach naczynie z komunikantem przeniesiono do kaplicy w sąsiadującej z kościołem plebanii. Komunikant został położony na korporale i umieszczony w tabernakulum. W styczniu 2009 r. abp Edward Ozorowski polecił poddać komunikant badaniom patomorfologicznym.

W czasie pobierania próbki nierozpuszczona część komunikantu była już wtopiona w tkaninę. Krwistobrunatna struktura fragmentu była tak samo wyraźna jak na początku, jedynie w sposób naturalny zeschnięta i krucha. Badania niezależnie wykonali prof. Maria Sobaniec-Łotowska i prof. Stanisław Sulkowski, patomorfolodzy z Uniwersytetu Medycznego z Białegostoku. Wyniki pokrywały się: badany fragment przybrał postać tkanki mięśnia sercowego człowieka w stanie agonii.

Przez prawie trzy lata Najświętszy Sakrament z cudem eucharystycznym przechowywany był w kaplicy na plebanii – pokazuje ks. Wojciech Dziubiński, kustosz kaplicy Najświętszego Sakramentu. Mogli zobaczyć go jedynie nieliczni kapłani za zgodą abp. Ozorowskiego. W kościele w Sokółce, w związku z wydarzeniem podniesionym do rangi kolegiaty, rozpoczął się remont kaplicy Matki Bożej Różańcowej dla wystawienia Najświętszego Sakramentu.

– Pan Jezus wywrócił nam tutaj w parafii życie. Na taki obrót spraw nie byliśmy przygotowani – śmieje się ks. Dziubiński – wiele jednak wcześniejszych faktów może wskazywać na przygotowywanie tego miejsca pod przyszłe wydarzenia – dodaje. Pięć lat wcześniej bp Ozorowski jako jeden z trzech polskich biskupów został zaproszony przez Benedykta XVI na Synod dotyczący Eucharystii. W Sokółce od 50 lat pracują siostry ze Zgromadzenia Sióstr Eucharystek, jako jedynej parafii w diecezji. Tu, jeszcze przed cudem, powstało pierwsze w diecezji koło Eucharystycznego Ruchu Młodych. W czasie remontu kaplicy Matki Bożej Różańcowej okazało się, że
w witrażach i na malowidłach znajduje się wiele symboli eucharystycznych. Wcześniej kościół zyskał iluminację i rozbudowany został parking. – Choć niektórzy zastanawiali się, komu będzie potrzeba tak dużo miejsca, dzisiaj nie mają wątpliwości – zauważa s. Julia.

Zgłoszono już wiele uzdrowień fizycznych. Pierwsze miało miejsce w listopadzie 2009 r. Polka mieszkająca w Szwecji przyjechała do Sokółki, żeby modlić się o uzdrowienie z nowotworu jelita grubego; po jakimś czasie dostarczyła przetłumaczone dokumenty o cudownej interwencji, niewytłumaczalnej medycznie. W grudniu 2011 r. miały miejsce dwa uzdrowienia, w tym jedno z nowotworu młodej kobiety z Sokółki.

Pozostałe uzdrowione osoby pochodzą z okolic Sokółki i z dalszych terenów Polski. Najmłodszy jest 2,5-letni chłopiec uzdrowiony z zespołu Aspergera. Wśród uzdrowionych są osoby, które angażowały się w wystrój miejscowego kościoła i kaplicy. Artystka plastyk, projektantka wystroju kaplicy na plebanii, gdzie przechowywany był Najświętszy Sakrament, nieoczekiwanie w 2009 r. dowiedziała się o śmiertelnej chorobie. Poprosiła o możliwość zobaczenia cudownego komunikantu. Wierzy, że powrót do zdrowia zawdzięcza Jezusowi Eucharystycznemu.

Konserwator zabytków, w czasie, kiedy prowadził prace nad przygotowaniem kaplicy Wystawienia Cząstki Ciała Pańskiego, uległ z rodziną poważnemu wypadkowi w drodze powrotnej z urlopu w Austrii; jadący z dużą prędkością samochód wpadł w poślizg i uderzył w barierkę. Auto uległo całkowitemu zniszczeniu, silnik znalazł się 80 m od niego. Przybyła na miejsce policja pytała, gdzie są ciała ofiar. Ale rodzina odniosła niewielkie urazy. – Pewnie Pan Jezus chciał, żebym dokończył kaplicę – mówił potem konserwator. Z groźnego wypadku ocalony został też mieszkaniec Sokółki, który w sierpniu 2011 r. wpadł do maszyny gniotącej śmieci. Miał w poważnym stopniu zmiażdżoną czaszkę, lekarze nie dawali szans na przeżycie. Dzień po wypadku odprawiona została Msza Święta w jego intencji, a rodzina modliła się w kaplicy na plebanii, gdzie przechowywany był Najświętszy Sakrament. – W tym roku odwiedziłem go w czasie kolędy. Nie widać skutków wypadku. Tylko wtajemniczeni wiedzą o protezowanym oku. Do dziś śpiewa na w chórze – opowiada ks. Wojciech.

Jak podkreśla, proszący o fizyczne uzdrowienie są uświadamiani, że modlitwa nie działa automatycznie: „Pan Bóg Cię wysłucha i będziesz zdrowy”. Skoro Bóg dopuszcza chorobę i cierpienie, to jest w tym jakiś sens, może własne uświęcenie, a może uświęcenie kogoś innego.

– Zapewne więcej jest tych duchowych uzdrowień, o których z racji tajemnicy spowiedzi nie mogę mówić, poza ostatnim takim przypadkiem, kiedy rozmowa odbyła się poza konfesjonałem. Przed dwoma tygodniami z Warszawy przyjechał mężczyzna, by modlić się o uzdrowienie mamy z choroby nowotworowej. Przebywał tu od rana do około godz. 15. Mama jego była bardzo pobożna, ale tata był wojującym ateistą. Sam mężczyzna, choć ochrzczony, nie był u Pierwszej Komunii Świętej ani u spowiedzi. Modląc się za mamę poczuł, że chce się wyspowiadać. I tak w wieku 68 lat przeżył swoją pierwszą spowiedź.

– Chociaż pracuje nas tu sześciu kapłanów, często to jeszcze za mało, tyle osób przystępuje do sakramentu pojednania – mówi ks. kustosz.

W Sokółce podkreśla się, że cud eucharystyczny trzeba traktować z wielkim spokojem, bez euforii. Ten sam Jezus, który tutaj przedstawił siebie w taki widzialny sposób, obecny jest codziennie po konsekracji na wszystkich ołtarzach świata.

Meczet w Bohonikach

Zbudowany został na przełomie XIX i XX wieku, prawdopodobnie w 1873. Dokumentacja historyczna nie zachowała się, ale taką datę odkryto w 2005 podczas kapitalnego remontu ścian budynków na futrynie drzwi wejściowych. Świątynia powstała po pożarze wcześniejszego meczetu osadników tatarskich, który miał być zlokalizowany w pobliżu zabytkowego cmentarza położonego we wschodniej części wsi, a istniejącego prawdopodobnie od XVIII w., a być może nawet od XVII wieku.

przyjazne podlasie03

Podczas II wojny światowej meczet został zdewastowany przez hitlerowców, którzy urządzili w nim szpital polowy. Po 1945 meczet kilkakrotnie przechodził drobne remonty. Pojawiły się plany rozbudowy, lecz konserwator zabytków nie zgodził się na rozbudowę.

Meczet podzielony jest na trzy części: męską i żeńską (zgodnie z wymogami islamu) oraz wspólny przedsionek, w którym zostawia się obuwie. Większa część – męska – od mniejszej – damskiej – oddzielona jest drewnianą ścianką (przepierzeniem) z poziomą szczeliną, zasłoniętą przejrzystą firanką pozwalającą obserwować przebieg nabożeństwa w części kobiecej. W części męskiej znajduje się powiększająca powierzchnię dla wiernych galeria wsparta na dwóch słupach. Oba pomieszczenia mają osobne wejścia ze wspólnego przedsionka z półkami na obuwie.

Najważniejszą częścią sali męskiej jest mihrab – wnęka wskazująca kierunek Mekki oraz minbar – kazalnica, używana w czasie południowej piątkowej modlitwy (w tym meczecie odbywa się raz w miesiącu). Zgodnie z wymogami religii muzułmańskiej w meczecie nie ma żadnych wizerunków, a na zdobionych motywami pnącej winorośli (tzw. arabeską) ścianach zawieszono jedynie muhiry (cytaty wersetów z Koranu po arabsku). Podłogę meczetu wyłożono dywanami.

Meczet nie posiada minaretu, a jedynie cebulowato zakończoną kopułę ze złoconym półksiężycem. Drewniane ściany zewnętrzne pomalowane były na zielono. Budynek przykryty jest czterospadowym dachem namiotowym krytym gontem. Z zewnątrz i wewnątrz wyłożony jest deską szalunkową (obecnie lakierowaną), od wewnątrz – lakierowaną.

Serdecznie dziękuję Wikipedii za niezbędne informacje, które w sposób niezastąpiony wzbogacą moją notatkę ;)