Wiersze przyjaciela

Słowo Boże Łk 9,22-25

Jezus powiedział do swoich uczniów:
Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć:
będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie;
będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie.

Potem mówił do wszystkich:
Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!
Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa.
Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?

Internetowy przyjaciel

Cenię Twoją obecność na tej stronie, gdyż mam poczucie, że jesteś wyjątkową OSOBĄ! Nikt nie może Cię zastąpić, bo bez względu na to jak widzą Cię inni, masz wartość bezcennej Perły!
Nawet, gdy zmagasz się z niedoskonałościami, to pamiętaj, że Perły powstają z niechcianego piasku, który uwiera. Niestety, często jesteśmy spostrzegani powierzchownie, a przecież właśnie to, co jest w nas ma zasadnicze znaczenie w byciu przyjacielem.
Dlatego nie warto nikogo udawać, bo każdy z nas jest niepowtarzalnym i ukochanym dziełem Mistrza Stworzyciela:) Każdy też ma swój indywidualny gust, więc dobra relacja - w tym Przyjaźń, jest tylko kwestią wzajemnego dopasowania dzieła do gustu:)

W poszukiwaniu sensu życia

Prawdziwy Przyjaciel osłodzi Twoje życie, lecz czasem powie gorzką prawdę, bo zależy mu na Tobie...

Wierny Przyjaciel umocni sens Twojego życia, bo wyruszy z Tobą w drogę, na której odnajdziesz to co jest sensem Twojego życia...

Mądry Przyjaciel Twoją samotność wypełni budującymi słowami, a przede wszystkim da Ci szansę, by samotność wypełnić wspólnymi przeżyciami.

Dobry Przyjaciel będzie starał się odczuwać to co jest w Tobie, a zarazem pomoże Ci docenić swą niepowtarzalność i pielęgnować ją w sobie.

 

Sens życia w przyjaźni

REFLEKSE O MIŁOŚCI I SZCZĘŚCIU, BO ONE STANOWIĄ SENS ŻYCIA
Szukałem Sensu Życia 
lecz ciągle był gdzieś obok...
bo patrzyłem na siebie...

Spojrzałem na drugiego człowieka
i sens życia przemknął mi przed oczami
ale odszedł wraz z tym człowiekiem...

Popatrzyłem oczami wiary na Jezusa
i On pokazał mi życia sens,
w jasnym płomieniu wypalania siebie
by dawać ciepło innym...
Jacek Ryng

Z czasem zacząłem dzielić się moimi doświadczeniami i przemyśleniami publikując artykuły na łamach czasopism. Niejednokrotnie odpisywały osoby, które pomimo pełnej sprawności fizycznej zagubiły wiarę w wartość swojego życia...

Niezwykle cieszyło mnie to, że czasem po paru listach, czy też spotkaniu rozkwitały w nich radość, piękno i sens życia. Ja mogłem ofiarować im zrozumienie, akceptację, rozmowy, wspólne spacery, czy też sposobność do odkrywania w sobie nowych możliwości. To jednak dawało im poczucie, iż są komuś potrzebne, że potrafią czynić dobro i doceniały w sobie to, co mają i mogą...

Jedna studentka po kilkudniowym pobycie u mnie, napisała:
Radość, jaką masz w sobie - taką prawdziwą i głęboką - jest dla mnie nieustannym przykładem, jak żyć. Jeśli dziś jestem inna, lepsza - to dzięki tobie. Ktoś kiedyś powiedział, że przykłady pociągają i patrząc na Ciebie wciąż tak wiele się uczę. Odkrywam to prawdziwe piękno życia...

Oczywiście, nie można mieć wątpliwości, że możliwość chodzenia, niezależności, swobody, jest bezcennym i pięknym skarbem, lecz czy to jest najważniejsze...? Nie brakuje przecież ludzi sprawnych, którym na pozór mają wszystko, a nie czują się szczęśliwi; tracą sens swojego życia, a nawet popełniają samobójstwa...

W moim przekonaniu źródłem sensu, piękna i radości życia jest jedynie to jak wiele Miłości ofiarujemy i otrzymamy. Sprawność fizyczna jest jedynie środkiem, który ułatwia dawanie siebie dla dobra drugiego człowieka; jest swego rodzaju ewangelicznym talentem, który można zainwestować, lub zmarnować...

Pewnego razu przyglądałem się płonącym w ognisku gałęziom. Pomyślałem wówczas, że być może właśnie ja mam być taką gałązką? Nie każde, bowiem drzewo stanie się np. pięknym meblem, ale może wypalić się, dając innym ciepło i światło... Ewentalnie może zgnić w oczekiwaniu na to, do czego nie jest przeznaczone... Podobnie bez względu na sprawność fizyczną, istotne jest tylko oddanie w realizacji swojego powołania.

Zwłaszcza dzięki osobom, które chcą być przy mnie mam poczucie, że niepełnosprawność jest tylko na tyle złem, na ile ogranicza w czynieniu dobra, a przecież jego źródłem jest Bóg, który działa poprzez nasze serce i umysł. Dlatego mogę ofiarować chociażby serdeczną Przyjaźń, w której można ubogacać się wspólnymi przeżyciami, a także tym, co stanowi nasze życie wewnętrzne.

Dziękuję Przyjacielu.. za ten promyk słońca, który wtedy wpadł nam nieoczekiwanie do pokoju, za wszystkie nasze rozmowy czasem niedokończone, za wieżę radości i wieżę samotności i za.. ciepłe światełko w Twoich oczach;)

Właśnie dobry dialog sprawia, że znajomość ma szansę nabrać głębszego i piękniejszego wymiaru. To nic, że list, czy też rozmowa może być tylko minioną chwilą odczuć, czy też uczuć, bo przecież wszystko, co dzieję się między ludźmi, jest tylko mgnieniem, które przemija... Jeśli jednak niczego nie ofiarujemy sobie, bo brakuje odwagi, bo może i czas i miejsce nie te..., to tak naprawdę nic nas nie będzie łączyło, bo nie da się stworzyć relacji tylko z jednej strony...

Gdy brakuje wyrażania tego, co jest w nas - naszych myśli, uczuć, pragnień, obaw, to nawet we dwoje jest się samotnym... Myślę, że prawdziwe spotkanie dwojga ludzi może nastąpić tylko w tym, co jest w nas głębokie. W tym też doświadczam Boga poprzez drugiego człowieka... To są chwile, gdy czuję się szczęśliwy, ale bywa i tak, że w Boga mogę tylko wierzyć, wbrew wszystkiemu...

Nie są mi obce odrzucenie, zranienie, rozczarowanie... Dlatego rozumiem tak dotknięte osoby, które piszą do mnie. Mi jednak udało się pogodzić z faktem, że aby odnaleźć odrobinę złota, trzeba przesiać mnóstwo piachu... Toteż ciągle nawiązuję nowe znajomości, które niejednokrotnie się kończą... Bywa jednak, że rozwijają się cenne Przyjaźnie:)
Może właśnie tak będzie z Tobą?

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze  

+1 #28 Mirka 2013-07-19 21:58
Bogu niech beda dzieki za takich ludzi jak TY. Jestes ogromnym wsparciem dla ludzi,pocieszen iem i swiatelkiem ktore promienieje od srodka. Jestem pelna podziwu i szacunku dla Ciebie i za to co dajesz innym,mimo swoich ograniczen.Za dwa tyg.wyruszam do Loreto, Lanciano,Manopp ello, i do Ojca Pio ktory jest dla mnie bardzo wazna postacia i wzorem. Wlasnie w takich miejscach czlowiek naprawde potrafi sie na dluzsza chwile zatrzymac,konte mplowac i rozniecic w sobie pragnienie podazaniem sladami nauk Jezusa Chrystusa. Bede o Tobie pamietac w modlitwach i o wszystkich ktorzy znalezli sie na tej stronie przypadkiem i nie przypadkiem,kto rzy chca swoje zycie zmienic,uwolnic o wszelkich przykrosci,wyba czyc i kochac nieskazitelnie, cieszyc sie zyciem bez wzgledu na to jakie jest.Ja sie tu znalazlam podazajac sladem Sw.Francisza z Asyzu i to nie przypadek. Pozdrowienia dla wszystkich ktorzy to czytaja i zachecam do pisania,tutaj nikt nie ocenia,badz poprostu soba i otworz sie na innych,nie wszyscy sa jednakowi,wyjat kow jest bardzo duzo, ale zeby ich dostrzec trzeba przemawiac i sluchac sercem.
Cytować
+2 #27 Joanna 2012-12-28 23:58
Jacku,
trafiłam tutaj przypadkiem, przeczytałam i bardzo wzruszyły mnie Twoje słowa.Masz dar, który jak widzę nie zaniedbujesz i dzięki Bogu!
Nie umiem się tak wysławiać, ale bardzo głęboko docierają do mnie Twoje słowa.a w szczególności
"aby odnaleźć odrobinę złota, trzeba przesiać mnóstwo piachu.."
Ja jestem na etapie utraty bliskiej mi osoby, może trafniej zawodu, wydawało mi się że to była drobinka złota i tak mi smutno, bo okazało się że był to piach.Nie pierwszy raz tak mam w życiu, ale w takich sytuacjach ogarnia mnie żal, rozważam, czy byłam ok i czuję wypalenie, wykorzystanie itp.Jak udaje Ci się pogodzić z tym faktem, jak to sobie tłumaczyć, "została" mi duża grupa dobrych ludzi, nie chcę ich wciągać w te układy, ale zawsze jest troska i refleksja nad zagubioną jedną owieczką. Napisz, proszę kilka energetycznych myśli , dzięki którym przestanę płakać.
Cytować
0 #26 Alicja 2012-12-16 20:35
Wiersze Twoje są smutne,a jednak dają odrobinę nadziei,że będzie lepiej,wykryto u mnie guza złośliwego i odmę wodną.Serdeczni e Ciebie pozdrawiam i życzę zdrówka i dobrej i spokojnej nocy.
Cytować
+1 #25 Zbyszek 2012-12-05 11:44
Witam serdecznie Jacku! Bardzo pięknie i wzruszająco piszesz Jacku. Ja nie potrafię tak pięknie pisać. Dlatego z radością i wielkim wzruszeniem czytam to co masz do przekazania innym cierpiącym... Ja już od 10 lat choruję na Parkinsona oraz mam wrodzoną skoliozę (silne boczne skrzywienie kręgoslupa w ksztacie litery S). Czerpię z Twoich pięknych wierszy sily do pracy nad sobą. Odzyskalem ponownie wiarę w Boga i do ludzi. Teraz jestem uśmiechnięty ponieważ modlę się do Boga za znajomych i nieznajomych którzy utracili najwiękrzy skarb jaką jest modlitwa. Modlę się za Ciebie Jacku o powrót do zdrowia ... Przecież Bóg jest milosierny i umie przebaczać... :-) Po prostu uczę się od nowa ŻYĆ w milości dla ludzi... Pozdrawiam Ciebie Mój Przyjacielu w imię Boga, Syna i Ducha Świętego Amen! Bądz pozdrowiony milością Bożą Amen.... Zbyszek
Cytować
0 #24 kinia 2012-09-12 20:06
śliczne naprawde :*
Cytować
+1 #23 Marek 2012-08-29 11:35
Witaj. Dzięki Bogu trafiem na Twoją stronę Jacku. Jesteś osobą niezwykla. Tak sobie czytam i czuje jak mnie i pewnie nie tylko mnie ratujesz od zguby. Cieszę się że istnieją tacy ludzie jak Ty. Wielu z nas moglo by sie dużo od Ciebie nauczyć.
Cytować
+1 #22 Jolanta 2012-08-20 13:27
[*]Twoja wygrana z rakiem to już wielki sukces pan bóg zostawi Cię bo masz jeszcze coś do zrobienia to nie jest takie latwe ja też jestem w podobnej sytuacji tylko to że mąż zażadal rozwodu powiedzial że nie będzie się zajmowal mną bo jestem chora teraz jest sprawa w sądzie a on znalaz sobie babe i smieje mi się w twarz ,a ja pace za niego dlugi ,tagze weś się w garśc i nie poddawaj się jak potrzebujesz bratniej duszy to odpisz ,wlaśnie takie sytuacje weryfikują znajomych nie mówiąc o rodzinie która też sie czsem wypina
pisze do stanisawy jak możesz to odpisz .
pozdrawiam serdecznie Jolanta.
Cytować
0 #21 stanislawa 2012-07-24 10:31
Trafilam na te strone,i jestem zalamana nie radze sobie ,niby wygralam z rakiem bo narazie jest dobrze ,powinnam byc szczesliwa niestety walcze sama Rodzina jakos nie potrafi mi pomoc niewiem nie rozumia mnie a moze tak mi sie wydaje juz sama niewiem,najgors ze ze w tej chwili przegrywam z dlugami ,ratujac meza bralam pozyczki niestety umarl ,nastepnie ja sie rozchorowalam ,nie myslalam wtedy jak to splace ,dzis dlugi mnie wykanczaja nie mam nawet na chleb ,mam proteze do wykupienia i niestety ,nie mam jak ,dlatego mysle co dalej czy jest sens tak dalej wegetowac ,brak juz mi sil,niechce mi sie rano juz nawet podniesc ,jestem z tym wszystkim sama,odkad mam problemy moji pseudoznajomi gdzies znikl.co dzien sie zastanawiamczy jeszcze warto to ciagnac?piszac niewiem tez czy to ma sens ale cos mnie tu zatrzymalo ,moze to jakis znak,
Cytować
+2 #20 Justyna 2012-05-17 11:38
Skąd ty masz tyle pozytywnej energii w sobie?
Ja nie potrafię się ponieść i żyć:(
Cytować
+3 #19 Kasia 2012-03-17 20:15
Rozumiesz, co jest najważniejsze w życiu. Ja wciąż szukam... Próbuję, i chyba Ty znalazłeś już receptę na wszystko: Popatrzyłem oczami wiary na Jezusa
i On pokazał mi życia sens,
w jasnym płomieniu wypalania siebie
by dawać ciepło innym...
Piękne. Ta droga przynosi szczęście, choć jest bardzo trudna.
Cytować