- To, co życiu nadaje sens
- Na początku była samotność
- Spotkanie z Przyjacielem
- Dar przyjaciela - darem życia
- Sens życia
- Pozostawić ślad Miłości
- Przyjazny Sopot
- Medjugorie-spełnione marzenie
- Z Wojskiem do Lourdes
- Śladami Św. Franciszka z Asyżu
- Pielgrzymka opolska
- Rekolekcje - Siłą Jego Potęgi
- Moja rehabilitacja
- Przyjaciel doda Ci skrzydeł
- Wolontariat
Szczególnie mi bliskie piosenki
czyli rytmy, którymi bije moje serce...
Jak długo można być niepokonanym?
Może już czas zejść ze sceny?
Przecież kiedyś nadejdzie ten czas,
gdy się ogień w nas wypali...
gdy ocean naszych snów
łyżeczką się odmierzyć da
Nie cofnę czasu,
ani wykrzyczanych słów
Ale może teraz w ciszy lepiej wyrażę to, że chciałem byś tylko sobą...
Tyle było dni do utraty sił
Do utraty tchu tyle było chwil
Gdy żałujesz tych, z których nie masz nic
Jedno warto znać, jedno tylko wiedz, że
Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy
Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy...
Z całych sił... bez znieczulenia...
Tak właśnie staram się żyć...
A gdy już przeminie ta chwila, która trwa i zabraknie słów, to w tej piosence odnajdziesz mnie i to co chciałbym Ci powiedzieć...
Gdy pojawiła się ta piosenka, oglądanie telewizji zajmowało mi sporo czasu. Uświadamiałem sobie jednak, że cóż mi po największych przygodach bohaterów filmowych, bogatym życiu wszelakich "gwiazd", skoro nie łączy mnie z nimi żadna relacja. To tak jakbym oglądał przez szybę wykwintne potrawy, a nie mógł ich skosztować. Czy nie lepiej samemu coś "ugotować" i jeszcze kogoś poczęstować?
Teraz wiem, że nie warto tracić życia, aby być tylko obserwatorem. Wolę żyć aktywnie - przeżyć czas stosownie do mnie możliwości. Dzięki temu mogę w pełni czuć smak życia- czasem słodki, czasem gorzki, lecz z poczuciem, że prawdziwie je przeżywam.
Los Cię w drogę pchnął
i ukradkiem drwiąc się śmiał,
bo nadzieję dając Ci,
fałszywy klejnot dał.
A Ty idąc w świat
patrzysz w klejnot ten co dnia,
chociaż rozpacz już od lat
wyziera z jego dna (co dnia),
Na rozstaju dróg,
gdzie przydrożny Chrystus stał
zapytałeś: dokąd iść?
frasobliwą minę miał.
Przystanąłeś więc,
z płaczem brzóz sprzymierzyć się
i uronić pierwszy raz
w czerwone wino łzę (w wino łzę).
Szczęśliwej drogi już czas
mapę życia w sercu masz,
jesteś jak młody ptak.
Głuchy jest los, nadaremnie wzywasz go, bo twój głos...
Idziesz wiecznie sam
i już nic nie zmieni się,
poza tym, że raz jest za,
raz przed tobą twój cień...
Chciałbym żyć tak, aby nie popełniać błędów...
Chciałbym rozmawiać, bez wypowiadania niewłaściwych słów...
Chciałbym... ale jestem tylko człowiekiem i chcąc tego co Dobre, nie zawsze potrafię je odnaleźć i za nim pójść... Wówczas już tylko w Bogu pozostaje nadzieja, że umocni, wskaże nową drogę i pozwoli spróbować jeszcze raz...
Są piosenki, które dawały mi siłę, aby zmagać się z życiem... pozwalały mi trwać czasem jak głaz, wobec tego co złe...
Pomagały też wciąż na nowo próbować rozkwitać, by doświadczać piękna i dobra, jakie również ma w sobie ten świat...
Wielokrotnie były to również moje modlitwy...
Gdy w latach 80-tych słuchałem tej piosenki, zastanawiałem się czy ktoś będzie o mnie pamiętał, gdy zakończę wędrówkę tym ziemskim szlakiem...
Myślałem o paru osobach, które wówczas były... A teraz ja szukam ich, idąc cmentarną aleją...
Przemijanie jest też naturą istnienia, a jego świadowość pozwala bardziej cenić życie...
Przy tej piosence pozwolę sobie zacytować fragment z pracy magisterskiej Aleksandry Jędrysik: Sytuacja życiowa i osiągnięcia mężczyzny z rdzeniowym zanikiem mięśni. Uniwersytet Jagielloński, Collegium Medicum, Wydział Nauk o Zdrowiu, Kierunek: Pielęgniarstwo, Kraków 2008, Str. 31-33
"Wśród różnych wokalistów i zespołów, które fascynowały Jacka, szczególnie jeden zasługuje na uwagę. Był to Sztywny Pal Azji ze swoim wielkim hitem:
Wieża radości, wieża samotności.
Dla większości ludzi to zwykła rokowa piosenka, dla Jacka była niepowtarzalnym ?superkawałkiem?, który przez lata był dla niego czymś w rodzaju hymnu jego marzeń, przesłania życia i płomiennych idei. Dla zrozumienia alegorii tej piosenki i życia Jacka warto przytoczyć tekst:
Mieszkam w wysokiej wieży otoczonej fosą
Mam parasol, który chroni mnie przed nocą
Oddycham głęboko, stawiam piedestały
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały
Stawiam świat na głowie do góry nogami
Na odwrót i wspak bawię się słowami
Na białym czarnym kreślę jakieś plamy
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały
Mieszkam w wysokiej wieży, ona mnie obroni
Nie walczę już z nikim, nie walczę już o nic
Palą się na stosie moje ideały
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały
Swoje mieszkanie, pokój na pierwszym piętrze domku jednorodzinnego, który stoi na końcu jego małej wsi, przez którą rzadko przejeżdżają autobusy, Jacek utożsamiał właśnie z wysoką wieżą otoczoną fosą, odgradzającą go od świata zdrowych ludzi. Bezpiecznie, pod parasolem opieki rodziców żył stawiając sobie piedestały, które chciał osiągnąć, marzenia, które chciał zrealizować. Ta wieża z jednej strony broniła i osłaniała przed przykrościami, jakie można doznać od świata, będąc osobą niepełnosprawną, pozwalałaby wózek inwalidzki nie był w jego życiu potrzebny, z drugiej zaś strony budowała tęsknotę do świata, do ludzi i grube mury samotności, w której dojrzewały spokojnie i cicho ukryte kompleksy.
Słowa drugiej zwrotki: Na odwrót i wspak bawię się słowami, na białym czarnym kreślę jakieś plamy Jacek utożsamiał z okresem, w którym jak sam określa rzeczywiście ?bawił się słowami?. W tamtym czasie fascynowało go wyszukiwanie niezrozumiałych słów w słowniku wyrazów obcych i poznawanie co raz to nowych znaczeń, wzbogacanie słownictwa. Było to powiązane również z pasją rozwiązywania krzyżówek.
Słowa trzeciej zwrotki: Nie walczę już z nikim, nie walczę już o nic, palą się na stosie moje ideały Jacek odnosił do okresu swojego życia, gdy świat muzyki zaczynał tracić na znaczeniu w jego życiu, gdy nadszedł czas zmian, czas wyciszenia.
Jak sam ocenia: To była jedna z tych piosenek, która dużą rolę odegrała w moim życiu. Te słowa do mnie trafiały: ?Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały?. Najważniejsze były dla mnie słowa: ?Jutro będę duży?. Pozwalały mi wierzyć, że jeszcze jest dużo przede mną, tylko ja muszę się przełamać. To jest piosenka, która mnie nakręcała, dzięki której mówiłem sobie: ?Jacek, ty musisz coś zrobić! Ty jeszcze pokażesz ludziom i światu, że coś z ciebie może być!? Ta piosenka była wtedy jeszcze z pogranicza mojej pasji muzyką, a potem tego wyciszenia?
Słowa piosenki, tak bardzo pasujące do życia Jacka, rokowa muzyka, która nadawała słowom ekspresję i solowy fragment na gitarze elektrycznej, który Jacek bardzo lubi, czynił tę piosenkę podniosłą, rozpalał nadzieje, pozwalał w nią wierzyć, urzeczywistniać w życiu.
Pewnie wykonawcy piosenki, ani autor słów, ani kompozytor muzyki nigdy by nie pomyśleli jak bardzo pomogli Jackowi w przełamaniu kompleksów czy stereotypów. Wieża radości, wieża samotności pozwalała na powolną zmianę myślenia, zapoczątkowała wewnętrzną metamorfozę, która miała zaprowadzić Jacka do ludzi, a wieżę samotności, zamienić w wieżę radości, do której w przyszłości miało zapukać wielu przyjaznych Jackowi ludzi."


Komentarze
P.S.
"Tych których kochamy nie tracimy nigdy"
Wiesz? Rozpłakałam się teraz. Pamiętaj jedno, Ty żyjesz i będziesz zawsze żył w sercach innych...
Słuchając tych piosenek, chyba podobnie nam w duszy gra :)
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.