Docenić chwilę

Aby nie zmarnować życia

Niebo nad Krakowem

 

Światowe Dni Młodzieży

Kraków 2016

Z Aniołami w Krakowie.

Wiele mógłbym napisać o tych wszystkich przeżyciach, doświadczeniach, spotkaniach, którymi wypełnione były Światowe Dni Młodzieży w Krakowie.

W mojej pamięci pozostała zwłaszcza ta niezwykła wzajemna życzliwość i radość, która dawała poczucie, że wówczas Niebo przytuliło Kraków.
Podzielę się tylko kilkoma wspomnieniami, które są takimi wyjątkowymi "uśmiechami Pana Boga".
Niejednokrotnie bywa tak, że gdy ma wydarzyć się coś dobrego, to nie obędzie się też bez trudności.

Już pierwszego dnia zauważyłem, że w jednym kole brakuje powietrza. Na szczęście miałem przy sobie pompkę i dziewczyny, które mi towarzyszyły próbowały napompować koło. Nie bardzo im to szło, ale przechodziła akurat grupa Brazylijczyków. Poprosiłem, więc jednego chłopaka o pomoc. Zrobił to szybko i bezproblemowo, a przy okazji nawiązaliśmy pierwsze międzynarodowe kontakty. Spotkanie było międzynarodową korzyścią, gdyż pomogliśmy im w odnalezieniu drogi na kwaterę.

sdm 01
Niestety, po przejechaniu kilkudziesięciu metrów okazało się, iż powietrze uchodzi, więc była to jednak poważniejsza sprawa - nieodzowna była zmiana dętki.

Pomyślałem sobie, że musi się wydarzyć wiele dobra, skoro "przeciwnik" nie próżnuje. Na szczęście Beata, u której nocowaliśmy, przypomniała sobie, że w pobliżu jest warsztat naprawy rowerów. Wystarczyło, więc podjechać kilkanaście metrów, by bardzo życzliwy fachowiec rozwiązał nasze problemy.
 sdm 02
W końcu mogliśmy dotrzeć do centrum Krakowa i uczestniczyć w licznych imprezach. Było ich wiele w każdym miejscu.
Szczególne wrażenie wywarł na mnie występ Zespołu Pieśni i Tańca Mazowsze.


sdm 03

Były również miejsca, w których wszyscy potrafili zachować ciszę. Taki czas wyciszenia, podczas adoracji Najświętszego Sakramentu, był niezwykle cenny, aby spotkać się z Panem Jezusem, który zaprosił nas tam wszystkich i ofiarował nam ten piękny czas.


sdm 11  
Wieczorem czekałem na krakowskim rynku na koleżankę. Wtem podeszło do mnie dwóch mężczyzn w białych koszulach i czarnych spodniach. Zaczęli witać mnie słowami; "Cześć Jacek, fajnie, że tu jesteś". Zacząłem się zastanawiać skąd ich znam?
Jeden z nich zapytał się: "Jacek poznajesz mnie?" Wspiąłem się na wyżyny mojej dedukcji i zaczęło mnie oświecać, że to jacyś kapłani z moich okolic. Tak też im odpowiedziałem.
Wtedy pierwszy przedstawił się - biskup Stobrawa i dodał, że jest z nim biskup Pierskała.
Trochę głupio mi się zrobiło, że nie poznałem biskupów z mojej diecezji! Starałem się wytłumaczyć, że zazwyczaj widuję ich w strojach liturgicznych, w których wyglądają trochę inaczej. Gdy odchodzili poprosiłem o błogosławieństwo.
Z perspektywy pocieszam się tym, że nawet apostołowie nie poznali Jezusa na drodze do Emaus :)


sdm 04
Żal było wczesną porą wracać na nocleg, więc do późna krążyliśmy po Krakowie, podziwiając jego nocne uroki.

sdm 05

 

Tak się przechadzając, gdzieś z boku usłyszałem: "Część Jacek!" Czyżby do mnie? Poprosiłem koleżankę, aby zawróciła. Rozglądam się i spostrzegam grupkę młodzieży z mojej parafii :)
 sdm 06
Trochę przerażała perspektywa czekania w długich kolejkach za jedzonkiem. Jednak Opatrznosc poprowadziła nas w pewną uliczkę, gdzie czekała na nas prawie pusta restauracja, w której było wyjątkowo tanio, a jak się później okazało, także smacznie.

 

sdm 07

sdm 08
Niezwykłe było również to że gdy wchodziliśmy do tej restauracji, to zaczynał padać deszcz, a gdy wychodziliśmy to zaczynało się rozpogadzać :)

sdm 09
Wracaliśmy późnym wieczorem tramwajem, dodatkowo była jakaś awaria i staliśmy ponad godzinę w jednym miejscu. Naprzeciwko mnie siedziało dwóch czarnoskórych panów. Z początku myślałem, że zagadam coś do nich, ale byłem tak zmęczony, że nie bardzo mi się chciało.
Wtem weszła jakaś śliczna blondyna i stanęła obok mnie. Popatrzyłem na nią i pomyślałem "no dobrze, przynajmniej zapytam - Where are you from? (Skąd jesteś?)". Odpowiedziała po angielsku, że jest z Francji. Zacząłem z nią dłużej rozmawiać i opowiadała między innymi o sytuacji katolików we Francji, o swojej rodzinie, wspólnocie itp.
Miała jednak duże problemy z wysławianiem się po angielsku i w pewnym momencie jeden z Afrykańczyków zaproponował pomoc, bo znał francuski i angielski. Okazało się, że obaj są kapłanami z Nigerii. Zaczęły się rozmówki polsko-angielsko-francuskie:-)
W pewnym momencie Nigeryjczyk zapytał Francuski czy zna kogoś z Nigerii? Odpowiedziała, że z tego kraju pochodzi jej dobry przyjaciel, który we Francji studiuje na seminarium. Trochę porozmawiali między sobą i okazało się, że jej przyjacielem jest brat naszego nigeryjskiego tłumacza:)
Wystarczyło troszkę się wysilić, zagadać do ładnej dziewczyny, aby okazało się, że są tu sami swoi :)


sdm 10
Następnego dnia chcieliśmy nieco odpocząć. Poszliśmy, więc do pobliskiego Kościoła Św. Br Alberta, w Hucie. Było tam również nabożeństwo z charyzmatycznym O. Antonello.
Na zakończenie uczestnicy zostali podzieleni na grupki, w których mogli wzajemnie pomodlić się za siebie. W mojej grupce pewna kobieta upewniła się czy jestem Jackiem - znajomym z Internetu? Okazało się że jest to Mirka z Niemiec. Wielokrotnie pisała do mnie, chciałby kiedyś pomodlić się razem ze mną :)

Innego dnia spotkałem przyjaciółkę z dawnych czasów, która obecnie mieszka w Hiszpanii. W minionych latach wiele razem przeżyliśmy m.in. Pielgrzymkę do Asyżu. Teraz Dobrawa przyjechała z grupą Hiszpanów, na czele z świeżo zaręczonym narzeczonym :)


sdm 14
Praktycznie każdego dnia doświadczyłem niesamowitego działania Opatrzności. Szczególnym tego wyrazem był dojazd na Mszę Św. kończącą ŚDM do Kampusu Miłosierdzia w Brzegach

Pojechaliśmy z kolegą samochodem z nadzieją, że dojedziemy prawie pod sektor. Okazało się, że wyjechaliśmy zbyt późno i już drogi były pozamykane. Policja poprosiła nas o pozostawienie samochodu na pobliskiej łące skąd do celu były jeszcze hektary. Na piechotę nie było szans, aby zdążyć.
Gdy Paweł wypakował mnie z samochodu na wózek, podbiegł do nas pewien policjant i zaproponował, że jakiś bus może nas zawieść na miejsce;)
Pan kierowca był niesamowitym człowiekiem od 2 w nocy woluntarystycznie przewoził uczestników na miejsce. Widać było, że jest już zmęczony i mówił, że raczej nie będzie przewoził z powrotem, bo musi się przespać... Roztropnie jednak zapisaliśmy jego numer telefonu.
Po Mszy Św. spytałem Pawła, czy w ogólne wie gdzie pozostawiliśmy samochód? Okazało się, że nie bardzo... Wszak powadził GPS, a zabrał nas bus.
Zaczęliśmy, więc wracać tak jak prowadziła droga. Coraz bardziej jednak niepokoiła potężna chmura burzowa, która szybko nas doganiała. Gdy doszliśmy do rozgałęzienia i nie bardzo było wiadomo, w którym kierunku pójść to zaczął kropić deszcz.

 

sdm 15
Spróbowaliśmy, więc zadzwonić do kierowcy busa i okazało się, że stał tuż przy rozgałęzieniu do którego doszliśmy :)
Deszcz się nasilał, więc szybko wsiedliśmy i wówczas lunęło jak przy oberwaniu chmury. Kierowca busa wiedział skąd nas zabrał, więc zawiózł nas pod sam samochód. A gdy dojechaliśmy na miejsce... zaczęło wychodzić słońce;)

Zwłaszcza to ostatnie doświadczenie, jest dla mnie przykładem, że w sytuacji, gdy zrobiłem wszystko, co mogłem i wydaje się, że "zacznę tonąć", to Bóg zsyła Anioła, który pomaga.
W życiu codziennym, niejednokrotnie jestem w sytuacjach, gdy czuję się jak Św. Piotr kroczący po jeziorze, któremu mogła pomóc jedynie pomocna dłoń.
Pozostaje mi, więc mieć nadzieję, że wśród ludzi znajdują się takie Anioły, które pomogą, gdy już dojdę do kresu moich możliwości...

 

sdm 12

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Polecam portal, który tworzę

Przyjaciel na FB

 

facebook.com/przyjaciel youtube.com/user/przyjaciel102

Słowo Boże Ps 40(39)

Dziękczynienie i prośba

1 Kierownikowi chóru. Dawidowy. Psalm.
2 Złożyłem w Panu całą nadzieję;
On schylił się nade mną
i wysłuchał mego wołania.
3 Wydobył mnie z dołu zagłady
i z kałuży błota,
a stopy moje postawił na skale
i umocnił moje kroki.
4 I włożył w moje usta śpiew nowy,
pieśń dla naszego Boga.
Wielu zobaczy i przejmie ich trwoga,
i położą swą ufność w Panu.
5 Szczęśliwy mąż, który złożył
swą nadzieję w Panu,
a nie idzie za pyszałkami
i za zwolennikami kłamstwa.
6 Wiele Ty uczyniłeś
swych cudów, Panie, Boże mój,
a w zamiarach Twoich wobec nas
nikt Ci nie dorówna.
I gdybym chciał je wyrazić i opowiedzieć,
będzie ich więcej niżby można zliczyć.
7 Nie chciałeś ofiary krwawej ani obiaty,
lecz otwarłeś mi uszy;
całopalenia i żertwy za grzech nie żądałeś.
8 Wtedy powiedziałem: «Oto przychodzę;
w zwoju księgi o mnie napisano:
9 Jest moją radością, mój Boże, czynić Twoją wolę,
a Prawo Twoje mieszka w moim wnętrzu».
10 Głosiłem Twoją sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu;
oto nie powściągałem warg moich - Ty wiesz, o Panie.
11 Sprawiedliwości Twojej nie kryłem w głębi serca.
Głosiłem Twoją wierność i pomoc.
Nie taiłem Twej łaski ani Twej wierności
przed wielkim zgromadzeniem.
12 A Ty, o Panie, nie wstrzymuj